Aktualności

Niosąc uśmiech i radość [video, foto]

To był ciężki dzień… No bo komu mądremu chciałoby się tuż przed świętami w wolny dzień wstać o siódmej, taszczyć wielkie pudła w tę i z powrotem, do samochodu, z samochodu, ze schodów, po schodach, przez dwanaście godzin, z marną, niecałogodzinną przerwą na posiłek, w wietrze, zimnie i przez kałuże…

Można by zapisać tak całą stronę, wypisać wszystkie swoje żale, pomarudzić, jak to ja nie zmarzłam, ile się nie nanosiłam i ile razy w ciągu dnia nie miałam już dosyć. Na szczęście kiedyś ktoś mądry powiedział mi: „Jeśli chcesz pomarudzić, to otwórz szafę, zamelduj się, zamknij i wracaj do roboty”. Rzeczywiście, każdy z nas mógł powiedzieć: „Nie, niestety, dzieci mi w domu płaczą” albo „Mam kartkówkę z religii”. My za to wszyscy jednym, zgodnym głosem krzyknęliśmy: „Alleluja i do przodu!”

Należy zacząć od tego, że cała akcja to nie tylko te dwa dni, w których rozdajemy dary samotnym i potrzebującym czy dzielimy się opłatkiem i kolędujemy z bezdomnymi na ich wigilii, bo to już żniwa. Kilka miesięcy wcześniej, w zaciszu jednej z restauracji (również biorącej udział w akcji) spotyka się i naradza tzw. Grupa Operacyjna na czele z pomysłodawcą i człowiekiem pełniącym chyba każdą funkcję podczas trwania akcji – Robertem Korólczykiem. Po takim spotkaniu, kiedy już każdy wie, co do niego należy, następuje akcja-reakcja. Wtedy wszystkie wspaniałe mózgi o wielkich sercach zabierają się do roboty, oczywiście poza swoimi codziennymi obowiązkami i masą innych zajęć po drodze. Godzą to wszystko, bo chce im się! Tak więc Robert, Anita Odachowska, Mariusz Kalista, Grzesiek Natanek, Rafał Klemczak, Katarzyna Maciejewska, Anna Szwec, Barbara Sawicka, Dorota Puć-Pietrzykowska i masa innych osób, restauratorów, firm, po prostu ludzi dobrej woli, dokłada kolejne cegiełki do świątecznej układanki. Jesteśmy i my, ludzie ze Stowarzyszenia Pro-Motor, a także dziennikarze z naszego portalu (naszaswidnica.pl), którzy nie tylko pomagają, ale i dokumentują cała akcję.

Tym sposobem znajdujemy się nareszcie w domach osób, które cały dzień, cały rok, a nawet całe życie czekały na to, żeby ktoś ich tak zaskoczył, wzruszył, zauważył, pomógł czy zwyczajnie zaśpiewał z nim kolędę… pobył z nimi przez chwilę i podarował uśmiech, nadzieję i wiarę w to, że dobrzy ludzie po prostu istnieją i są bezinteresowni. Wielu z nich o tym nie wie. Było kilku takich, którzy po odśpiewaniu wspólnej kolędy, zakłopotani wyciągali portfele. Niektórym ciężko było wytłumaczyć, że w zamian za te wszystkie dary oczekujemy tylko jednego… UŚMIECHU.

Były momenty, w których ciężko było powstrzymać się od łez. Wszystkich nas czasem coś chwytało i nie chciało puścić. Były momenty, że nie można było ukryć uśmiechu na twarzy, więc wszyscy stali, śpiewali kolędę i zwyczajnie śmiali się bez konkretnego powodu.

Można pomyśleć, że to naciągane, że takie sytuacje zdarzają się w filmach i że w rzeczywistości nie istnieje coś takiego jak magia świąt. Że to, iż są ludzie, którzy ot, tak, bezinteresownie chcą pomagać, tak naprawdę mają w tym ukryte zamiary albo chcą udowodnić coś innym. Każdy, kto tak myśli, powinien wziąć udział w naszej akcji za rok. Pójść z kolędą, odwiedzić tych wszystkich ludzi, poznać zupełnie nową sferę własnej wrażliwości, rozpłakać się ze szczęścia innych, pomyśleć po wyjściu z jakiegoś domu, co ta rodzina, co samotny teraz czuje i jak się cieszy, i iść dalej zarażać uśmiechem i dobrym sercem.

To była nasza druga świąteczna akcja i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że dopiero od dwóch lat święta to dla mnie coś prawdziwego, głębokiego i magicznego.

Tekst: Natalia Widuto
Wideo: Wojciech Lewandowski, Marcin Jastrzębski
Foto: Wiktor Bąkiewicz
 

http://www.youtube.com/watch?v=g2mEVh5mApQ

Podobne posty
Najlepszym prezentem jest radość innych [video]
Motoświdnica Racing Team: Treningi Grandys Duo
Rozmiar czcionki
Tryb kontrastowy